Sezon weselny zakończyłam w pięknym stylu - piąte i najlepsze! Znalazłam się we właściwym towarzystwie i o właściwym czasie. Czułam się swobodnie i wyluzowana. Szczególnie nie zapomnę min studentów jak wbiłam w wdzianku weselnym na sale egzaminacyjną, bo wykładowczyni gdy wpisywała mi ocenę w lipcu nie podpisała się na karcie ocen. O mały włos nie zaspałam na imprezę, na szczęście zamiłowania fryzjerskie i makijażowe mam jeszcze od czasu gimnazjum, więc szybko się ogarnełam.




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz