Pierwszy raz na pomysł na taką stylizację wpadłam jeszcze rok temu... ale za chiny bym nie pomyślała wtedy, że trafię na fotografa dla którego ważniejsze będzie tło niż fotografowana! Naprawdę miałam taką sytuację, że ustalenia korespondencja wszystko spoko, wychodzę już od wizażystki i zajeżdżam na miejsce... i otrzymuję od niego umowę w której moja rola to kawałek kostki chodnikowej! Byłam przyparta wtedy do muru, nie chciałam wystawić wizażystki w końcu odwaliła kawał dobrej roboty... zdjęcia poszły do śmietnika bo nic nie docierało do fotografa... po co zdjęcia na których fotografowana ma minę jakby piła od trzech dni, albo wyszła szeroka jak szafa trzydzwiowa? Co z tego że są "technicznie" dobre, jak fotografowana wygląda gorzej niż jakby wstała prosto z łóżka?
Dlatego powróciłam do współprac z "samymi swoimi" czyli z znajomymi. Trzeba dotresowywać żeby skupili się na fotografowanej, ale też nie jestem uziemiona psełdo-umową według której nie wolno mi majstrować przy zdjęciach.... no sory ale skoro fotografowi się nie chce wyczyścić twarzy z przebarwień, a pieniądze które szły strumieniami na kosmetyczkę nic nie dały, to co pozostaje ostatnia deska ratunku? Photoshop!
Tamtego dnia to na dodatek poświęcałam się i męczyłam się w szczudłach! Teraz, w dzień kiedy były realizowane te zdjęcia, też myślałam żeby znów męczyć się w szczudłach. Jak dobrze czasem mieć szwankująca pamięć, i zapomnieć spakować ich do auta💕! Bo jak w szczudłach chodzić i wspinać się godziekolwiek?
Vans model old skool lite czarno-białe pokochałam już od pierwszego włożenia, gdy z ciekawości wstąpiłam do sklepu stacjonarnego. Na ulicy nigdy ten model nie przykuł mojej uwagi, ale gdy je włożyłam i zrobiłam kilka kroków... wow nic nie czuć po czym chodzę! Mają jakąś specyficzną wkładkę, która to zapewnia🔥.
Makijaż wykonany przy użyciu:









Brak komentarzy:
Prześlij komentarz