Co obiecuje producent? To połączenie właściwości peelingu enzymatycznego i glinkowej maski z mocą oczyszczającej piany. Delikatnie złuszcza zrogowaciały naskórek bez drobinek i konieczności pocierania. Wychwytuje zanieczyszczenia, które skóra gromadzi przez cały dzień. Usuwa nadmiar sebum i odblokowuje pory, aby skóra była bardziej odporna na powstawanie zaskórników i niedoskonałości. Eliminuje szary koloryt i błyszczenie. Pozostawia skórę głęboko oczyszczoną, gładką i nawilżoną.
Skład: Aqua, Kaolin, Lauryl Glucoside, CI 77891, Glycerin, Decyl Glucoside, Montmorillonite, Bentonite, Illite, Peat Extract, Parfum, Citrus Paradisi Fruit Extract, Algin, Papain, Carbomer, 1,2 hexanediol, Hydroxyethyl Acrylate/Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, Disodium EDTA, Sorbitan Isostearate, Polysorbate 60, Citric Acid, Methylpropanediol, Phenoxyethanol, Caprylyl Glycol, Benzoic Acid
Opinia: Nie doceniałam tej maski, aż nie zepsuła mi się ponownie cera!
Konsystencja i aplikacja maski na medal! Łatwo się nakłada czy to palcami, czy pędzlem. Zastyga, ale nie tworzy skorupy - możemy swobodnie wykonywać swoją pracę z maską na twarzy - nigdzie się nie odkleja podczas rozmowy telefonicznej, tak jak często to bywa przy maseczkach w płacie. Czasem przy przebieraniu odrobina obetrze się o kołnierz jeśli dociśniemy do twarzy jeśli wkładamy ciuch przez głowę.
Opakowanie też widać przemyślane - zakończenie w formie dzióbka jest świetne, można z łatwością dozować interesującą nas ilość produktu.
Zapachu nie wyczuwam, wręcz nakładam maskę i dopóki nie spojrzę ponownie w lustro, nie pamiętam nawet że mam ją na twarzy.
Moment kiedy moja cera popadła w ruinę dosłownie stan cery jak naturalny, to był czas jak robiłam korektę makijażu perntamentnego - musiałam przecierać twarz tylko wacikiem z przegotowaną wodą - nie wiem nawet czego cera powróciła do stanu naturalnego - gdy pierwszy raz musiałam tak robić to nic się nie działo!
Uratowała moją cerę w czasie kryzysu - rozprawiła się z przetłuszczaniem na czole, pomimo że nie jest dedykowana cerze naczynkowej - i tak zmniejszyła zaczerwienienia na policzkach i nosie, pomogła w leczeniu trądziku zwykłego na brodzie.
Nie spowodowała efektu "skóry węża".
Nie radzi sobie u mnie tylko z bolesnymi bombami ropnymi, ale mogę to wybaczyć, na to chyba nic nie pomoże, nawet peelingi u kosmetyczki i kwasy tylko oddalały ich powrót w czasie. Trochę wizualnie zmniejszyła problem z "kaszką" na brodzie w postaci zatkanych porów, ale nie zlikwidowała całkowicie problemu.
Staram się stosować ją regularnie przynajmniej co tydzień.
Wydajnościowo wypada świetnie. Nakładam cienką warstwę na całą twarz, mam już około pół roku, i jeszcze mam pół tubki do dyspozycji.
Tołpa, Dermo Face, Strefa T, Enzymatyczna maska z glinkami możecie zamówić TUTAJ.





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz