Jak to się nazywał ten styl, gdzie dominowało połączenie pasków, granatu, białego i czerwonego? Marynarski? Właściwie to zawsze marzyłam aby mieszkać nad morzem. Albo chociaż mieć basen w ogródku. Więc pewnie to się przełożyło też na outfit - bo czułam się ubrana, a nie przebrana. Mogłabym tak następnego dnia bez skrępowania iść na miasto, na spotkanie z znajomymi, czy chociażby do sklepu za płotem.
Sukienka mini w paski, którą już ostatnio pokazałam. Do tego kurtka - jeansowa katana, pamiętam jak zamówiłam ją lata temu przez internet. Była to jedyna której krój mi odpowiadał, i została już ze mną po dziś dzień. Trochę odskoczni od monotonii w postaci ozdobnych czarnych ramiączek do stanika. I dla ochrony nóg buty - czerwone trampki.
Makijaż wykonany przy użyciu:









Brak komentarzy:
Prześlij komentarz