Porozmawiajmy dziś o akceptacji wyników własnej pracy. Wiadomo że praca dla kogoś jest łatwiejsza, oddajemy projekt i mamy go gdzieś. Schodki zaczynają się gdy robimy coś, z czego sami potem chcemy skorzystać. Szefami jesteśmy zawsze dla siebie najsurowszymi. Tak samo było w przypadku tego projektu. Miałam rzucić to, bo nie wyszło jak chciałam.
No bo jak to, przecież nie robię tego po raz pierwszy, tylko już mam ponad 10 lat stażu w DIY... Pokazałam kilku osobom, w tym związanych z branżą, ale i takim co nożyczki widzieli tylko w odbiciu w lustrze u fryzjera... i nie widzą porażki/wtopy/błędu!
Usiadłam pod gankiem, gdy już było chłodno i chciałam w ciszy przeanalizować jeszcze raz sytuację, ale przez te ptaszyska i ludzi pod sklepem to o ciszy na wsi mogę pomarzyć... więc w gwarze jeszcze raz przeanalizowałam sytuację...
narobiłam się jak debil - przeszło 3h samego materiału video, i to nie jest całość bo brakło miejsca! Nie będę przecież tego nosić codziennie... spać też w tym mogę... dobra ryzykuję daję do neta!
Internet jest już przesycony idealnymi tutoralikami gdzie wszystko jest idealne wypolerowane na cycuś glancuś... podejmę ryzyko i pokarzę jak wyszło naprawę. Pokażę jak brakło farby i co się przez to stało, pokarzę jak farba się rozpłynęła i powstały zacieki.
Dziś akceptuję wynik projektu. Pozwalam sobie na zostawienie tego w takim stanie. Odpuszczam sobie kombinowanie i na siłę zmienianie wyniku.
Buty - vans old skool lite
Makijaż wykonany przy użyciu:
Paletka cieni - MUR Slogan Range Makeup Geek
Kreski - Miss Sporty Studio Lash Eye Liner
Kredka - Miss Sporty 1 magic (recenzja wkrótce)
Czarny cień - Kiki Kosmetyki (recenzja wkrótce)
Makijaż wykonany przy użyciu:
Paletka cieni - MUR Slogan Range Makeup Geek
Kreski - Miss Sporty Studio Lash Eye Liner
Kredka - Miss Sporty 1 magic (recenzja wkrótce)
Czarny cień - Kiki Kosmetyki (recenzja wkrótce)








Brak komentarzy:
Prześlij komentarz